IV spotkanie Z Biegiem Natury
Spoglądając na komentarze przed biegiem, każdy obawiał się oblodzonej trasy, wręcz niemożliwej do pokonania, bez zabezpieczenia się w kolce pod butami.
Mimo to, tak jak się spodziewałem 95 procent biegaczy nie wyposażyło się w tą pomoc, co dawało duże szanse na niezły ubaw.
W końcu nie same wyniki się liczą. Ważne jest, żeby było się z czego pośmiać. Może i to wyda się komuś nie sympatyczne, ale czy biegamy, żeby dostać się do kadry olimpijskiej czy dla dobrej zabawy?

Bardziej na rewie zabawnych zdarzeń. Szybkie ślizgi na tyłkach, poślizgi przy przyspieszeniach, piruety i tańce na lodzie.

Po za kilkoma odcinkami, które były oblodzone, trasa była łatwa i przyjemna. Trochę utrudnione były podbiegi. Wpływ na wyniki był oczywisty. Przy tak krótkim odcinku jakim jest 5 kilometrów każda sekunda straty jest ciężka do odrobienia.
Kolejny, przed ostatni już bieg odbędzie się niedługo, bo 22 lutego. Pozostają jeszcze dwie szanse na poprawę wyniku. Te biegi są naprawdę fajnie zorganizowane.
Kolejny, przed ostatni już bieg odbędzie się niedługo, bo 22 lutego. Pozostają jeszcze dwie szanse na poprawę wyniku. Te biegi są naprawdę fajnie zorganizowane.
Najlepszy trening to taki, który można potraktować jak dobrą zabawę ;)
OdpowiedzUsuńChyba tylko wtedy to wszystko ma sens:)
OdpowiedzUsuń